Migawki z życia #1

Dwadzieścia kilometrów na ostrym zrobione po pracy nie tylko pozwala rozluźnić zasiedziałe ciało i spokojnie spać, ale również przypomnieć sobie, że przestrzeń otwarta z wiatrem w pysk to przestrzeń kojąca. Mam nadzieję, że mój towarzysz myśli tak samo pomimo tego, że w czasie takiego wyprowadzania mnie na spacer zaczepiam wszystkie napotkane psy. *** Usiadłam z…

Jak to jest mieć ciągle otwarty panel administracyjny

Pamiętam o wszystkim, co napisałam w ostatnich tekstach i o czym myślałam podczas spacerów do pracy. Że nowa notka raz na tydzień, że blog to cudowne wspomnienie z końca czasów studenckich i żaden to priorytet, a raczej przyjemność, która mi się raczej nie należy. Styczeń dobiega końca i widać jak wspaniale wpasowałam się w tendencję…

Pasja znów namieszała mi w życiu

Pamiętam moje pierwsze osiem godzin etatowej pracy. Wtorek. Wtedy miałam jeszcze zajęcia w ten dzień tygodnia, więc do torby pełnej stresu schowałam również frotkę na nadgarstek, bandamę i rowerowe gacie. Oto spełniał się mój wymarzony plan na „po studiach”: etat pasujący do popołudniowych zajęć. Nie szkodzi, że przy biurku, w końcu kiedyś trzeba dać nogom…

Koszulka biegowa na cele charytatywne? To możliwe!

Nie wiem, jak wyglądają szafy innych sportowych maniaków, ale moja wzorem dla nikogo raczej nie będzie. Po latach startowania w ulicznych biegach mam mnóstwo koszulek w rozmaitych kolorach, z różnymi nadrukami i, niestety, w różnych krojach. To dlatego większości z tych wdzianek nigdy nie włożę – wyglądam w nich albo jak worek ziemniaków, albo wprost…

Czym się różni łyżka od jesieni? Je sie nią

Siema, moje Kasztany! Wiecie co… Podziwiam osoby, które twierdzą, że nie ma czegoś takiego jak „wena”. Po prostu zasiadają do pisania i chociaż nie bardzo wiedzą, o czym chcą dywagować, tworzą wpis, który potem spotyka się ze świetnym przyjęciem. Z zainteresowaniem patrzę też na te jednostki, które prowadzą blogi, na których z  większości wpisów dowiaduję…

Jak się nie biegło w Pile

Tęczowe, krótkie spodenki z lidlowej serii. Do tego ta różowa bluzka z poznańskiego maratonu. Ostatnia w tym kolorze i  świetna rozmiarowo – mam nadzieję, że XXL będzie zawsze na mnie wisieć i uspokajać, że wciąż mogę normalnie jeść. Stopy wsunę w asicsy. Nie będą pasować w ogóle, ale umówmy się, że na piętnastym kilometrze będę…

#MyFirst7Jobs

  #MyFirst7Jobs – hasztag ostatnio wkradł się na fejsbukowe salony, skłaniając użytkowników do zrobienia małego rachunku sumienia związanego z podejmowanymi przez nich pracami. Mnie też skłoniło to do małej refleksji.  Wbrew pozorom musiałam się mocno nagłowić, nim udało mi się wyłowić z czeluści pamięci moich siedem pierwszych płatnych zajęć i w dodatku je chronologicznie ułożyć….

Jak coś, to jestem, tylko mnie olśniło

Była wysoka, koścista, ubrana zwykle na czarno. Postawienie komuś pały w dzienniku nie dawało jej wystarczająco dużej przyjemności, trzeba więc było dodatkowo robić osobiste wycieczki do makijażu uczennic albo długości ich koszulek. Mimo że za jeden z jej tekstów nie cierpię wspomnienia o niej do dziś, zapamiętałam jedno zdanie, które rzuciła podczas jednego z podsumowań sprawdzianu….

W co najpierw zainwestować, bawiąc się w sport?

Sport amatorski wbrew pozorom nie jest tanią imprezą. Choć w większości poradników przeczytać można, że zaletą biegania jest to, że jest „darmowe”, wraz ze wzrostem zainteresowania tą dziedziną chcemy trochę podnosić sobie komfort. Gdyby bieganie faktycznie było darmowe, tanie i tak dalej, to przecież nie mielibyśmy wysypu producentów różnych gadżetów, mniej i bardziej potrzebnych, do…

Lament przed tri

  Dobrze jest poleżeć w łóżku w czwartkowe przedpołudnie z laptopem na kolanach. Mieć na wyciągnięcie ręki swoją biało-niebieską strzałę, a w zasięgu wzroku półkę z medalami. Widzieć strój startowy na wieszaku, a na fejsbuku czesanie dna Brdy. Szkoda, że leżenie odbywa się w towarzystwie termometru, który uparcie nie chce pokazać więcej niż 35.5. I…