fbpx

Trzy dobre setki, bo setna nota

Gdybym była normalnym człowiekiem, poruszyłabym dzisiaj zwyczajny, kolejny temat. Jak siedzieć osiem godzin na tyłku nie zwariować, na przykład. Taka ze mnie ciocia dobra rada. Ale przymierzając się do pisania zauważyłam, że ta nota będzie setną na Blogu. A że ze mnie taki sentymentalny zwierz, co to wszystkiemu nadaje symbolikę (licencja A to „kaboom!”, „Mimo…

Krótka refleksja na koniec roku

Znów wstałam dwie godziny za późno. Znów, jakiś pięćdziesiąty raz w tym roku. Taka poukładana ja. Spora ilość kofeiny w organizmie podnosi poziom podenerwowania. W kuchni powstają specjały na wieczór, a te niepowstałe czekają, aż się za nie wezmę. Ale przecież miałam napisać tekst. Miała być refleksja końcoworoczna. To ona ma się tu pojawić, a…

Udawać to można na fejsie

Śniadanie potreningowe. Dostaję ślinotoku na widok hummusa, szpinaku z marchwią i tuńczykiem i omleta. Mieszanka wybuchowa, ale kto by po porannym wycisku nie wciągnął takich pyszności? Pałaszuję i słyszę: – Wczoraj w kościele było spoko. Ksiądz mówił, że trzeba być sobą. Jan Chrzciciel mógł powiedzieć, że jest Mesjaszem, ale nie udawał nikogo. Mielę, mielę i…

Trening na maszynach też jest dobry

  – By się na bloga napisało, ale nie mam weny. – Może po treningu nadejdzie. :) – Taa, spompowana… ;d – Nigdy nie wiesz, kiedy wejdzie chęć tworzenia Racja. You never know! Dobrze sobie przypomnieć, że ma się odwodziciele i przywodziciele, a także gdzie leży gryf łamany, a nie tylko magiczny kabelek, który – podłączony…

The day (year) after marathon

Tytuł nie wynika z tego, że polski trudny język, tylko z tego, że nawiązuję do filmiku: Wczoraj odbył się 15. Poznań Maraton. Oglądając zdjęcia z trasy (na której można było zobaczyć przekrój zawodników: od typowego biegacza przez panią w różowym tiulu po pana padającego na kolana na mecie z pierścionkiem – ach, ten herozim pobiegowy),…

Notka – głupotka na koniec tygodnia

Szarlotka na gorąco. Zapach kawy rozpuszczalnej z samego rana… Zwykle pijesz sypaną, ale to nie ma znaczenia kiedy bierzesz pierwszy łyk niefusiastego płynu, patrząc na leśny świt za oknem. O poranku jest z Tobą też salami, które jutro traci ważność i trzeba je zjeść. I chleb tostowy. Połączenie brie i dżemu – smak Londynu. Pomidor,…

Potańcuj jesienią na bieganiu

Napisałam tekst o jesieni i tak mnie pochłonęło jaranie się tą porą roku (bronienie się przed grubszymi ubraniami zaowocowało chrypieniem i „wszyscy” ze mnie leją, że gdzie ta moja piękna jesień…), że aż blog zasnął na chwilę. Ale Blogu, budzimy się! Czas podesłać Zaglądającym cztery utwory do jesiennego biegania (bo przecież przed weekendem nie będę…

Skąd czerpie żelazo Cameron Diaz?

Ostatnio wpadła mi w ręce książka, na okładce której rozpoznałam aktorkę tańcującą swego czasu z Jimem Carey’em na parkiecie w Coco Bongo, czyli uroczą Cameron Diaz. Tytuł „Ja, kobieta. Jak pokochać i zrozumieć swoje ciało” obiecywał porady, których wprowadzenie gwarantuje nawiązanie łączności z organizmem. Otóż aktorka wcale nie była taka szczęśliwa na jaką wyglądała i mimo figury,…

Aktywne życie a oddawanie krwi

Można sypnąć groszem do kubeczka kogoś, kto na ulicy twierdzi, że tego grosza potrzebuje. Można co miesiąc przelewać daną kwotę na schronisko, by Burki i Kiciusie miały na czym spać. Można ufundować dziecku z ubogiej rodziny sztalugę i farby, bo wykazuje ono zdolności plastyczne, a nie miało jak dotąd gdzie i jak ich rozwijać. Można…

Historia pewnej reklamacji

Gadżeciarą jestem, nie przeczę. Użytkowanie wszelkich ciekawych umilaczy codziennej egzystencji, szczególnie jeśli są koloru białego, wzbudza we mnie pozytywny dreszczyk. Nic dziwnego więc, że kiedy postanowiłam zmądrzeć i nie wymieniać w starym pulsometrze baterii po raz szósty, tylko zainwestować w coś lepszego, wybór padł na garmina. Białego, rzecz jasna. Nie wiem, czy jakikolwiek zakup nauczył…